Powrót do PATRONI

ŚW. ONUFRY PUSTELNIK

Św. Onufry urodził się na początku IV w. na terenie dzisiejszego Egiptu, jako syn perskiego władcy. Informacje na jego temat czerpiemy z relacji, jaką pozostawił jego uczeń, św. Pafnucy.

W młodości św. Onufry miał wzorować się przede wszystkim na św. Janie Chrzcicielu, którego postrzegał jako męża Bożego pełnego modlitwy i umartwień. Idąc za jego przykładem podjął decyzję o zamieszkaniu na pustyni i poświęceniu swojego życia Bożej Opatrzności.

Według podania późniejszego Świętego na pustynię odprowadził anioł w postaci świetlistego promienia. Posłaniec Boży przywiódł królewicza do pieczary, w której przebywał inny pustelnik. Oświecony światłem z nieba starzec, na widok wchodzącego wędrowca zawołał: „To ty jesteś Onufry, sługa Pana. Wejdź synu do mojej celi. Moc twoja w Bogu. Wypełnij co zamierzasz, zachowując bojaźń Bożą”.

Po kilku dniach spędzonych na czuwaniu, modlitwach i rozważaniu Pisma Świętego, razem wyruszyli w dalszą drogę. Po bardzo wyczerpującej wędrówce dotarli do innej pieczary, którą starzec wskazał Onufremu, jako miejsce jego dalszego pobytu i obcowania z Bogiem. Odtąd późniejszy Święty wiódł pustelnicze życie trwając na modlitwie, nocnych czuwaniach i postach przez 60 lat.

Pewnego razu spotkał go św. Pafnucjusz. W napisanym przez siebie Żywocie św. Onufrego tak wspomina to spotkanie:

Kiedy wędrowałem po pustyni, zbliżyłem się do pewnej góry i wówczas zauważyłem zbliżającego się w moim kierunku człowieka. Wygląd miał niesamowity. Cały był pokryty włosami posiwiałymi ze starości, w biodrach przepaska z liści i starej wysłużonej koźlej skóry. Przestraszył mnie taki wygląd, więc w pośpiechu wszedłem nieco wyżej, na wyższy kamień. On natomiast podszedł do miejsca, gdzie wcześniej stałem i usiadł, by trochę odpocząć. Spojrzałem na niego z bliska. Był bardzo stary. Ciało niezmiernie wyniszczone, natomiast wyraz twarzy był bardzo dobrotliwy. Chwilę trwał w milczeniu, potem podniósłszy głowę powiedział przyjaźnie: „Podejdź do mnie człowieku Boży, jesteśmy do siebie podobni”. Z radością więc podszedłem do niego, upadłem na kolana i ukłoniłem się do ziemi. Usłyszałem wtedy te słowa: „Wstań, synu mój, sługo Chrystusowy, Pafnucjuszu”.

Zawiązała się przyjazna rozmowa, w czasie której Onufry opowiadał, w jaki sposób dotarł do tego miejsca i dlaczego został na pustyni. Po tej rozmowie Pafnucy zapytał Świętego o początkowe trudy pustelniczego życia, o pierwsze chwile w ubogiej pustelni. W odpowiedzi usłyszał:

„Wierz mi bracie, że to był bardzo wielki trud. Cierpiałem głód i znosiłem straszne pragnienie. Z jedzenia często miałem tylko trawę pustynną. Pragnienie gasiłem rosą. W dzień dokuczała mi spiekota, nocą zaś chłód. Mokłem w deszczu i wiele innych mąk przecierpiałem.

Miłosierny Bóg widząc moje całkowite poświęcenie, znojne życie pustelnicze, post, głód i pragnienie, posłał Anioła, by czuwał nade mną, przynosząc trochę chleba i wody dla zachowania mnie przy życiu. I tak minęło 30 lat.

Na pytanie Pafnucego, czy przyjmuje Najświętszy Sakrament odpowiedział:

„Anioł przynosi mi kielich z Ciałem i Krwią Chrystusa i serce moje napełnia się wtedy wielką radością”.

Po tym Onufry poprosił przybysza, aby zobaczył jego pustelnię. Długo rozmawiali o radości i szczęściu, które zsyła Pan, a także o celu życie pustelniczego. I tak niepostrzeżenie upłynął dzień, a kiedy zaczęło się ściemniać Pafnucy zobaczył obok siebie przygotowany chleb i wodę. Starzec rzekł: „Posil się nieco, bo widzę, że jesteś wycieńczony głodem”. Podzielili się chlebem. Napili się wody i podziękowali Bogu za posiłek. Noc spędzili na modlitwie.

O świcie Pafnucy był zdumiony, kiedy zobaczył jaśniejące oblicze świętego Onufrego.

Nie lękaj się – usłyszał – Bóg posłał cię, abyś mnie złożył do grobu, gdyż dzisiaj odejdę w życie wiekuiste, do Chrystusa – mojego Pana. Do Niego chciałem się upodobnić. Jemu przypodobać.

Pożegnawszy się z Pafnucym, Święty modlił się gorliwie. Mijały godziny. Do Pafnucego dotarły słowa modlitwy, już ostatniej: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.Nad pustelnią rozległy się głosy Aniołów wielbiących Boga i unieśli duszę świętego Onufrego przed Oblicze Chrystusa Pana. Po jakimś czasie Pafnucjusz oderwał podszewkę ze swego ubrania i okrył ciało zmarłego. Nie posiadał żadnych narzędzi do wykopania grobu. Z pustyni jednak przybiegły dwa lwy, które wykopały dół i oddaliły się. Pafnucy złożył w nim ciało zmarłego i przykrył je kamieniami.

W ikonografii św. Onufrego przedstawia się z długimi włosami i brodą. Jego atrybutami są: anioł z hostią, czaszka, grota przy źródle, dwa lwy kopiące mu dół, korona, kruk z chlebem w dziobie, krzyż w dłoni; duży, stojący krzyż, łańcuch wokół go opasujący.