ŚW. ONUFRY

Święty Onufry przyszedł na świat na początku IV wieku. Miejscem jego życia były tereny dzisiejszego Egiptu. Tereny te zamieszkane były przez liczne grupy eremitów. Do jednej z nich wstępuje młody Onufry, jak podanie głosi, syn perskiego władcy. Zapoznaje się z życiem i działalnością św. Jana Chrzciciela. Postrzega go jako męża Bożego pełnego modlitwy i umartwień. Dzięki sugestii starszych zakonników postanawia go naśladować. Dostrzega, że ci mnisi, którzy żyją we wspólnotach nie doznają takich utrapień, jak ci, co w samotności. Pustelnicy nie posiadają niczego. Idąc na pustynię, całkowicie poświęcają się Bożej Opatrzności. Cierpliwie znoszą nocne chłody, dzienne spiekoty, zaprawiają się w postach i wytrwale walczą z pokusami złego ducha.

Któregoś dnia wziąwszy nieco chleba, opuścił zakon. Szedł w głąb pustyni. Modlił się, żarliwie prosząc Boga o światło, ufność i nadzieję. Opatrzność Boża posłała Anioła w postaci świetlistego promienia, który wiódł przyszłego Świętego ku czekającemu przeznaczeniu. Posłaniec Boży, jak głosi podanie, zaprowadził królewicza do zamieszkałej pieczary. Był tam pustelnik, który oświecony światłem z nieba, na widok wchodzącego wędrowca zawołał: „To ty jesteś Onufry, sługa Pana. Wejdź synu do mojej celi. Moc twoja w Bogu. Wypełnij co zamierzasz, zachowując bojaźń Bożą”.

Po kilku dniach spędzonych na czuwaniu, modlitwach i rozważaniu Pisma św. razem wyruszyli w dalsza drogę. Kierowali się w miejsca bezludne i trudno dostępne. Po bardzo wyczerpującej wędrówce dotarli do celu. Była tu pieczara. Wokół cicho i pusto.

„Oto tutaj Bóg cię przyprowadził. To twoja cela i miejsce obcowania z Bogiem” – powiedział starzec pustelnik. Pozostał z nim około 30 dni pouczając, jak tutaj żyć, całkowicie ufając Bożej opiece. Po tych dniach opuścił Onufrego, powierzając go Opatrzności niebieskiej.

W następnych latach, raz w roku przychodził ów starzec, by umocnić go w wierze i zachęcić do wytrwałości. Tak przebiegały dni w życiu św. Onufrego. Był to czas wypełniony modlitwą, nocnymi czuwaniami, postami. Jego dni to jak świeca, płonąca na chwałę Bożą. Tak przez 60 lat.

Żywot świętego Onufrego opisuje jego uczeń Pafnucjusz. Oto jego słowa: „Kiedy wędrowałem po pustyni, zbliżyłem się do pewnej góry i wówczas zauważyłem zbliżającego się w moim kierunku człowieka. Wygląd miał niesamowity. Cały był pokryty włosami posiwiałymi ze starości, w biodrach przepaska z liści i starej wysłużonej koźlej skóry. Przestraszył mnie taki wygląd, więc w pośpiechu wszedłem nieco wyżej, na wyższy kamień. On natomiast podszedł do miejsca, gdzie wcześniej stałem i usiadł, by trochę odpocząć. Spojrzałem na niego z bliska. Był bardzo stary. Ciało niezmiernie wyniszczone, natomiast wyraz twarzy był bardzo dobrotliwy. Chwilę trwał w milczeniu, potem podniósłszy głowę powiedział przyjaźnie: „Podejdź do mnie człowieku Boży, jesteśmy do siebie podobni”. Z radością więc podszedłem do niego, upadłem na kolana i ukłoniłem się do ziemi. Usłyszałem wtedy te słowa: „Wstań, synu mój, sługo Chrystusowy, Pafnucjuszu”.

Zawiązała się przyjazna rozmowa, w czasie której Onufry opowiadał, w jaki sposób dotarł do tego miejsca i dlaczego został na pustyni. Po tej rozmowie Pafnucjusz zapytał Świętego o początkowe trudy pustelniczego życia, o pierwsze chwile w ubogiej pustelni. W odpowiedzi usłyszał: „Wierz mi bracie, że to był bardzo wielki trud. Cierpiałem głód i znosiłem straszne pragnienie. Z jedzenia często miałem tylko trawę pustynną. Pragnienie gasiłem rosą. W dzień dokuczała mi spiekota, nocą zaś chłód. Mokłem w deszczu i wiele innych mąk przecierpiałem.

Miłosierny Bóg widząc moje całkowite poświęcenie, znojne życie pustelnicze, post, głód i pragnienie, posłał Anioła, by czuwał nade mną, przynosząc trochę chleba i wody dla zachowania mnie przy życiu. I tak minęło 30 lat.

Na pytanie Pafnucjusza, czy przyjmuje Najświętszy Sakrament odpowiedział: „Anioł przynosi mi kielich z Ciałem i Krwią Chrystusa i serce moje napełnia się wtedy wielką radością”.

Po tym Onufry poprosił przybysza, aby zobaczył jego pustelnię. Długo rozmawiali o radości i szczęściu, które zsyła Pan, a także o celu życie pustelniczego. I tak niepostrzeżenie upłynął dzień, a kiedy zaczęło się ściemniać Pafnucjusz zobaczył obok siebie przygotowany chleb i wodę. Starzec rzekł: „Posil się nieco, bo widzę, że jesteś wycieńczony głodem”. Podzielili się chlebem. Napili się wody i podziękowali Bogu za posiłek. Noc spędzili na modlitwie.

O świcie Pafnucjusz był zdumiony, kiedy zobaczył jaśniejące oblicze świętego Onufrego. „Nie lękaj się – usłyszał – Bóg posłał cię, abyś mnie złożył do grobu, gdyż dzisiaj odejdę w życie wiekuiste, do Chrystusa – mojego Pana. Do Niego chciałem się upodobnić. Jemu przypodobać”. Pożegnawszy się z Pafnucjuszem, Święty modlił się gorliwie. Mijały godziny. Do Pafnucjusza dotarły słowa modlitwy, już ostatniej: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.Nad pustelnią rozległy się głosy Aniołów wielbiących Boga i unieśli duszę świętego Onufrego przed Oblicze Chrystusa Pana. Po jakimś czasie Pafnucjusz oderwał podszewkę ze swego ubrania i okrył ciało zmarłego. Nie posiadał żadnych narzędzi do wykopania grobu. Z pomocą przychodzi Boża Opatrzność, która sprawia, że z pustyni przybiegają dwa lwy, ryją dół i oddalają się. W ten właśnie dół składa ciało, pokrywa kamieniami, by zabezpieczyć je przed zwierzętami.

W ikonografii św. Onufrego przedstawia się z długimi włosami i brodą. Jego atrybutami są: anioł z hostią, czaszka, grota przy źródle, dwa lwy kopiące mu dół, korona, kruk z chlebem w dziobie, krzyż w dłoni; duży, stojący krzyż, łańcuch wokół go opasujący.

 

 

Modlitwy

 

Komentarze są wyłączone.