Post, modlitwa, umartwienie – w Wielkim Poście siebie zmienię!

Wielki Post to wielki czas. Jak z resztą sama nazwa wskazuje. Dlatego warto zobaczyć jego zadanie w życiu każdego człowieka wierzącego. Jego finałem są najważniejsze chrześcijańskie święta, czyli Zmartwychwstanie Pana Jezusa. I po co czekać 40 dni na przemianę jak można to zrobić już dzisiaj! Zatem do dzieła!!!

W Wielkim Poście, który trwa 40 dni każdy jest zaproszony do rewizji swojego życia, do sprawdzenia samego siebie, do zobaczenia czy bliżej mi do ducha bożego czy do ducha światowego?

Wielki Post rozpoczyna się od Środy Popielcowej. W tym dniu licznie uczestniczymy w obrzędzie posypania głów popiołem. Jednak często nie wiemy, co to oznacza. Nie jest to pusty symbol.

Wywodzi się z V wieku, kiedy to publiczni pokutnicy (ludzie, którzy chcieli publicznie pokutować za grzechy) byli przez biskupa lub delegata posypywani popiołem a następnie wypędzani z kościoła. Wracali najprawdopodobniej na święta Wielkanocne. Był to, więc piękny znak, nagrzeszyłem to teraz chcę pokutę – i to najlepiej publiczną. Z czasem obrzęd posypania głów przeszedł na całą zebraną wspólnotę i tak mamy do dzisiaj. Warto zauważyć, że nikogo dzisiaj się nie wypędza.

Kolejnym znaczeniem popiołu są słowa wypowiadane w czasie posypania głów. Na początku były to słowa: „Pamiętaj człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz; czyń pokutę, abyś miał życie wieczne” (Rdz 3,19). Dzisiaj słyszymy: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” lub „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Chodzi o to żeby zrozumieć, że moje życie na tym świecie jest tak kruche, tak przelotne jak ten popiół, dziś jest a jutro może go nie być. Warto, więc poszukać sensu swojego życia w tym czasie.

Następnie popiół był używany do czyszczenia srebrnych przedmiotów, wystarczyło włożyć srebro w popiół i zamieszać (oczywiście nie jeden raz) i nie trzeba było żadnych środków chemicznych. Jest to odwołanie do tego, że my jesteśmy srebrem Boga jednak często zabrudzonym, nieczystym.

I ostatnie znaczenie to symbol Feniksa. Może kiedyś słyszeliśmy: powstawać jak Feniks z popiołu. Był to symbol odradzania, powstawania na nowo. Według legend Feniks pod koniec swojego życia miał się spalać na stosie a z jego popiołu miał powstawać na nowo. Chrześcijaństwo przejęło ten starożytny symbol i utożsamiło go z Jezusem – który pokonał śmierć i powstał na nowo do życia. Co oznacza dzisiaj dla nas? To znak dla nas, że możemy zacząć od nowa! Możemy powstać, mamy szansę.

Popiołem posypywane są nasze głowy. Głowa wbrew pozorom jest najważniejszą częścią ciała. Słuch, wzrok, węch, mowa, myślenie – wszystko to znajduje się w naszej głowie. To głowę najbardziej chronimy (czy to w niebezpieczeństwie, czy też od słońca, czy od zimna) a także najbardziej o nią dbamy (fryzury, makijaże, kolczyki). Posypujemy, więc swoje głowy, aby zacząć myśleć o kruchości, o przemijalności, o pokucie, o kolejnej szansie, którą dał nam Bóg.

Post to także uczynki miłosierdzia. I często zatrzymujemy się na modlitwie, poście i jałmużnie. Ale warto dzisiaj przypomnieć sobie uczynki wobec ciała i wobec duszy. Może w Poście uda się je wprowadzić w życie? Jednak te 3 najczęstsze, można powiedzieć najważniejsze, o których co roku w Środę Popielcową mówi nam Jezus to:

Jałmużna – moja ofiara dla drugiego człowieka. Może to być ofiara pieniężna, ale może to być ofiara mojego życia, mojego czasu. Mogę dać drugiemu człowiekowi siebie, moją uwagę, mój jakże cenny i ciągle brakujący czas. Być z bliźnim, z dzieckiem, z rodzicem, z babcią i dziadkiem, z osobą chorą i potrzebującą.

Modlitwa – to czas dla Boga. Rozmowa z Nim. I tu mamy problemy: nie wiemy jak, myśli uciekają, brak skupienia, nie czujemy Boga. Może warto powalczyć o modlitwę? Właśnie w Wielkim Poście. I poszukać. Koronka, Różaniec, Litanie, Drogi Krzyżowe, Gorzkie Żale, Adoracja, czytanie Pisma Świętego (zwłaszcza Ewangelii) – jest tyle możliwości, żeby znaleźć swoją trzeba szukać.

Post – najtrudniejszy z uczynków. Post, czyli całkowita wstrzemięźliwość. Przestaje z czegoś korzystać i to bez wyjątku! Albo poszczę na 100%, albo udaje post. Często sobie czegoś odmawiamy to jest wyrzeczenie. Post jest czymś, co robimy w Środę Popielcową i Wielki Piątek (wyrzekamy się na cały dzień potraw mięsnych i ustalamy, że spożywamy tylko 3 posiłki). Może warto po prostu wrócić do zwyczaju (nadal obowiązuje) wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątki – Wielki Post może być dobrym startem do tego.

I jeszcze nasze wyrzeczenia. Mamy swoje postanowienia, że nie będę jadł…, nie będę pił…, ograniczę… i to jest piękne, że chcemy, że walczymy, że potrafimy sobie coś odmówić, coś zostawić na 40 dni, ale…

…ale każdy z tych uczynków, jak i naszych postanowień wielkopostnych musi (trzeba podkreślić słowo musi) być w intencji zbliżenia się do Boga. Jeżeli robimy to dla siebie to będzie to bardzo puste. Skończy się Post i skończy się postanowienie. Usiądziemy i powiemy udało mi się, już nie muszę! Za rok powtórka. Jeśli zrobisz to dla Boga to w momencie, kiedy skończy się Wielki Post stwierdzisz – „A co mi tam jadę dalej, więcej, częściej” – bo Bóg Ci wtedy pomoże! W końcu robisz to dla Niego, a nawet nie zauważysz ile dobra z tego wyniknie dla Ciebie!

Wspomnieliśmy nabożeństwa Wielkopostne, powiedzmy coś i o nich.

Droga Krzyżowa

Początkowo chrześcijaństwo skupiało się na chwale i potędze Boga. Nie było miejsca na słabość i upadki, na grzeszność. Dopiero odbicie Ziemi Świętej i odkrywanie miejsc gdzie był Jezus Chrystus okazało się czasem wielkich przemian. Wielkim przeżyciem okazało się poznanie miejsc Męki Pańskiej podczas wypraw krzyżowych. Dwa posługujące ludziom w miastach nowo utworzone zakony – franciszkanie i dominikanie, zaczęli wówczas organizować tzw. „nabożeństwa upadków Jezusa”. Zaczął rozwijać się kult „dróg”, czyli przejścia Chrystusa z pretorium Piłata, gdzie zapadł wyrok, na Golgotę, gdzie został wykonany. Z połączenia tych dwóch nabożeństw powstały stacje Drogi Krzyżowej. Nazwę wprowadził w 1458 roku W. Wey.

Ludzie odwiedzający Ziemię Świętą, uczestniczący w tych nabożeństwach chcieli przenieść namiastkę tego do Europy. Dlatego też mamy do dzisiaj kalwarie – przeniesione miejsca, sceny, czasem budynki, które występują w Ziemi Świętej. Żeby jeszcze bardziej to udostępnić zwykłym ludziom, zwłaszcza tym, którzy nie mieli szansy udać się do Jerozolimy. Warto tu poszukać informacji o Kalwarii Zebrzydowskiej – piękna historia! Początkowo liczba stacji Drogi Krzyżowej pozostawała nieustalona – było ich 7, 9, 12, 18 itd.; różnie lokowano też punkt wyjścia nabożeństwa (Wieczernik, Ogrójec, pałac Piłata). W obecnej postaci Droga Krzyżowa została ukształtowana dopiero w XVIII wieku.

W naszej parafii Drogi Krzyżowe w piątki o 16: 30 i o 19:00.

Gorzkie Żale

Historia powstania Gorzkich Żalów to koniec XVII i pierwsza połowa XVIII wieku. Wtedy to mieszczanie i magnateria, organizowali się w grupach modlitewnych tzw. bractwach nabożnych, takich jak Bractwo św. Rocha przy kościele Księży Misjonarzy Świętego Krzyża w Warszawie.

Stąd doszło pewnego razu do sporu między nimi. A poszło o pierwszeństwo w organizowaniu procesji pasyjnych… Jak mówi historia, przełożony Księży Misjonarzy – ks. Michał Tarło zakazał członkom Bractwa św. Rocha udziału w procesjach pasyjnych. I to ponoć to było zaczynem pięknego nabożeństwa Gorzkich Żali – czyli rozpamiętywaniem Męki i Boleści cierpiącego Zbawiciela.

Członkom Bractwa św. Rocha z kościoła Św. Krzyża w Warszawie i ich opiekunowi, ks. Wawrzyńcowi Stanisławowi Bennikowi CM przypisuje się, bowiem napisanie tekstu specjalnego nabożeństwa. Wydano je drukiem w luty 1707 pod tytułem „Snopek Myrry z Ogroda Gethsemańskiego albo żałosne Gorzkie Męki Syna Bożego (…) rozpamiętywanie”.

Pierwsze nabożeństwo zostało uroczyście odprawione w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu – 13 marca 1707 tego roku w kościele pw. Świętego Krzyża w Warszawie.

To nabożeństwo bardzo szybko zyskało popularność w całej Polsce i otrzymało akceptację Stolicy Apostolskiej. Rozpowszechnili je oczywiście Księża Misjonarze Św. Wincentego a Paulo.

Treść nabożeństwa opiera się na ewangelicznym opisie męki, jednak bardzo widoczny jest wpływ tekstów ze Starego Testamentu. Od początku nabożeństwo Gorzkich Żali miało również bardzo uroczystą oprawę liturgiczną. Zawsze jest odprawiane podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, a jego częścią jest specjalne kazanie pasyjne.

Nazwa Gorzkie Żale pochodzi od pierwszych wyrazów pieśni: „Gorzkie żale przybywajcie, serca nasze przenikajcie”. Gorzkie Żale to nabożeństwo unikatowe- jedyne takie w swoim rodzaju. O niezwykłości tych misteriów Męki Pańskiej świadczy fakt, iż są one odprawiane tylko w Polsce i w tych świątyniach, gdzie docierają polscy księża.

Zadaniem „Gorzkich Żali” jest nie tylko wprowadzenie w wydarzenia sprzed 2000 lat, ale także skłonienie uczestników do refleksji nad przemijaniem, sensem cierpienia w życiu, sprawach ostatecznych (eschatologicznych) oraz utożsamianie się z cierpiącym za swój lud Chrystusem.

Jak dobrze przeżyć uczestnictwo w nabożeństwach? Dwie rzeczy: otworzyć buzię i wsłuchać się w teksty.

Gorzkie Żale u nas w parafii w niedzielę o 15:00.

Zapraszamy także do dwóch akcji w naszej parafii:

Wielki Post – Wielki Święty, czyli poznawanie przewodników po Wielkim Poście. Każdego dnia, bez niedziel w przedsionku kościoła znajdują się kartki z życiorysem Polskich świętych lub błogosławionych. Oni osiągnęli zbawienie, przeżyli swój post i nawrócili się – mogą, więc nas czegoś nauczyć.

A także:

Niedzielne cytaty z Liturgii Słowa. W każdą niedzielę w przedsionku znajdzie się koszyk z cytatami z czytań i Ewangelii. Wylosujmy jeden i niech to będzie wskazówka na cały tydzień!

Jezus zaprasza nas mówiąc: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Do dzieła! Kolejny Wielki Post przed nami, nie zmarnujmy go!